Dnia 03-12-25 02:01, Uzytkownik Hans Kloss napisal:
[...]
> "De Soto dokonal swoistej rewolucji w patrzeniu na przyczyny masowej biedy i
> chaosu w krajach rozwijajacych sie i postkomunistycznych. Pojeciem kluczowym
> jest dla niego prawo wlasnosci. Jeszcze nikt nigdy nie umyl samochodu z
> wypozyczalni- powtarza de Soto [...]"
???? Nieprawda. Ja umylem.
> A oto kilka trafnych spostrzezen Peruwianczyka:
> "Zbyt czesto utozsamiamy demokracje wylacznie z wyborami, a zbyt rzadko
> widzimy w niej mechanizm sprawowania wladzy, zakladajacy odpowiedzialnosc
> rzadzacych przed rzadzonymi. Nasze spoleczenstwa maja wplyw na rzadzenie
> tylko przez kilkanascie godzin w czasie wyborow.
Mala niescislosc. Media, reklama, image, kreacja. Juz przed i w trakcie
wyborow spoleczenstwa jest ubezwlasnowolnione. Zwrocmy uwage na fakt, ze
obecnie o sukcesie wyborczym juz nie decyduja fakty, a geby, ich oprawa,
krotka pamiec wyborcow (czy ktos pamieta obietnice Kwasniewskiego?),
Poxniej wylaniana jest ekipa
> rzadzaca, ktora przez kolejne cztery lata utrzymuje niekontrolowana wladze
> polityczna i czerpie z niej ekonomiczne zyski. W demokracjach zachodnich, np.
> w Stanach Zjednoczonych, istnieja mechanizmy pozwalajace obywatelom wplywac
> na decyzje rzadu. Tymczasem np. w moim kraju, Peru, prezydent i jego kumple
> produkuja rocznie 28 tysiecy zarzadzen i regulacji i nikt nie ma zadnych
> mozliwosci, by zablokowac czy zmienic ktorakolwiek z tych decyzji. [...]"
Z jednej strony zgoda - te zdania powinny byc dolaczone do kart
wyborczych, ba, nawet widzialbym je jako ostrzezenie zalaczone na
30% powierzchni wszystkich plakatow wyborczych. Z drugiej, sadze, ze
de Soto ma zbyt magiczny i naiwny stosunek do demokracji zachodniej.
Ta forma demokracji dziala tylko wtedy, kiedy ktos ja sfinansuje,
kiedy dochodzi do protestow niefinansowanych (zreszta ktoz wie?)
plona przedmiescia i slumsy w miescie swietego Franciszka.
> "Zachod ma sklonnosc do zapominania o fundamentalnych zasadach demokracji,
> poniewaz jest do nich przyzwyczajony i nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo sa
> istotne. Oto typowa sytuacja: w Ameryce Lacinskiej zostaje wybrany rzad,
> ktory przez nastepne cztery czy szesc lat rzadzi w sposob dyktatorski;
> poniewaz jednak pochodzi z wolnych wyborow, Zachod popiera go i tym samym
> legitymizuje [...]"
Kolejny przyklad naiwnosci. Ten facet jeszcze niczego sie nie nauczyl?
Ten fragment chetnie bym wycial i poddal porzadnej o b r o b c e.
> "Ja nie mam ideologicznych problemow ze sprawiedliwoscia spoleczna. Szanuje
> ludzi, ktorzy stawiaja ja sobie za cel, jednak uwazam, ze nie osiagna tego
> celu, jesli beda don zmierzac poprzez panstwowa redystrybucje dobr. Jedyna
> droga do osiagniecia sprawiedliwosci spolecznej to zapewnienie wszystkim
> rownych szans i mozliwosci [...]"
Utopia. Slogan. Co to znaczy? Jakie rowne szanse i mozliwosci?
Najpierw po bolszewicku zrownac, potem dac po stowie i bomba w gore?
Czy moze liczyc na rownosc regulowana prawnie - X ma mniej od Y,
wiec ma punkty preferencyjne...
> "[...] Tymczasem istota gospodarki wolnorynkowej jest wymiana praw wlasnosci
> do rzeczy, co czyni transakcje o wiele bezpieczniejszymi i bardziej
> zyskownymi. Prawa wlasnosci maja duze znaczenie polityczne, poniewaz
> dysponujacy nimi obywatele czuja sie bezpieczniejsi i silniejsi. Sa w stanie
> przeciwstawic sie nawet wladzy panstwowej, gdyby chciala ona naruszyc ich
> prawa. W poczatkach demokracji tylko posiadacze mieli prawo glosu, poniewaz
> dzieki wlasnosci wzrastal stopien ich obywatelskiej autonomii [...]"
No a tu de Soto, sprawia wrazenie jakby jednak rozumial skad bierze
sie sila obywatela i sila polityka.
Jesli jednak dokladniej przyjrzec sie temu zdaniu, dostrzezemy nie
tylko latynoski idealizm, ale i rownowazna mu utopie.
> "[...] nie zgadzam sie z teza, ze istnieja jakies kultury, w ktorych z
> zalozenia nie moga funkcjonowac gospodarka wolnorynkowa i demokracja. O tym,
> ze to nieprawda, swiadczy chociazby kapitalistyczna Japonia, ktora az do roku
> 1945 byla panstwem feudalnym. Albo azjatyckie tygrysy: Singapur, Hongkong,
> Tajlandia i Korea Poludniowa.
E, chyba jednak de Soto nie wzial pod uwage spoleczenstw skazonych
dzieciectwem pozornego socjalistycznego dobrobytu. Zarowno feudalizm
jak i kapitalizm wymagaja od czlowieka umiejetnosci decydowania, nawet
jezeli (a pewnie i tym bardziej) jest feudalnie ubezwlasnowlniony.
Socjalizm, pomimo swych niedostatkow w zaspokajaniu potrzeb materialnych
uwalnial statystycznego szarego obywatela od koniecznosci podejmowania
drastycznych decyzji dotyczacych jego samego.
To "pomimo" brzmi jak usprawiedliwienie. ;)
> Jeszcze w latach 30. XX wieku ponad milion japonskich rodzin wyemigrowalo do
> Peru i do Brazylii. Gospodarczo Peru i Brazylia byly wowczas bardziej
> zaawansowane niz Japonia - PKB na glowe mieszkanca w Brazylii byl wtedy
> dwukrotnie wyzszy niz w Japonii. Natomiast w Peru - dwa razy wyzszy niz w
> Korei albo na Tajwanie, wtedy nazywanym Formoza. Argentyna w latach 30.
> ubieglego wieku udzielala pomocy gospodarczej nawet Norwegii [...]"
Co znaczy gospodarczo? Czym sie roznia kraje
powojennego Dalekiego Wschodu od Ameryki Lacinskiej lat
trzydziestych? Tym, ze te pierwsze staly sie potegami dzieki
produkcji wysoko przetworzonych dobr, te drugie jak bazowaly na
uprawach gigantycznych obszarow pampasow, wycinaniu dzungli,
wydobyciu guana, rud metali i wszelkiego dobra tak na tym
poprzestaly - a wiadomo, ze nie na tym rzecz polega.
> Przepraszam za prasowke (od tego sa tu inni ;))
Niech ich pieklo pochlonie. Pan nie musi przepraszac.
To dobry post.
> rzecz jest interesujaca a
> podobienstwo sytuacji w krajach Ameryki Lacinskiej do sytuacji w Polsce
> zastanawiajaco duze.
"O, i to sie nadaje do prasy!"
--
pozdr. rAzor
---------------------------
U w a g a ! Z l y p i e s.
(ciety na cyklistow)